Nowe spojrzenie na kuchnię. 

Trzeba przyznać, że Marta Dymek jest jeszcze młoda, ale niezwykle zdolna oraz kreatywna. Ma niewiele ponad 20 lat i jakiś czas temu postanowiła postawić wszystko na jedną kartę. Rzuciła prace w korporacji, aby w całości poświęcić się tworzeniu tekstów na bloga i gotowanie.  Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że była to bardzo dobra decyzja i chwała jej za to.

„Nowa jadłonomia” to książka, która zawiera zaskakująca liczbę ponad 100 przepisów na dania utrzymane w wegańskim duchu. Na kartkach książki nie zabrakło przepisów na obiady i kolacje z bulw, korzeni cy liści. Muszę, przyznać że byłam zachwycona niesamowitymi właściwościami potraw i konkretnych warzyw, które ujawniła autorka. Okazuje się, że z buraka możemy przyrządzić apetyczne i świetnie wyglądające masło czekoladowe. Zaskakują również chrupiące chipsy z kapusty oraz niecodzienne połączenia smaków – na przykład pietruszki z gruszką.

Podczas lektury czytelnik przekona się, że kuchnia roślinna nie jest zarezerwowana dla żadnej narodowości i jest skierowana praktycznie dla każdego.

Nieoczekiwane właściwości, niecodzienne inspiracje.

Marta Dymek inspiracje do książki czerpała z licznych podróży. Podczas prac nad książką spotkała wiele kultur, rozmawiała z wieloma ludźmi, próbowała wiele nowych potraw. Trzeba przyznać, że efekt jej pracy jest imponujący. W książce napotkamy na smaki rodem z Wietnamu, Tajlandii, Maroka, Kalifornii.

„Nowa jadłonomia” pozwala dostrzec nowe, nieokiełznane dotąd właściwości oraz możliwości naszych kuchni. W książce znajdziemy zarówno proste, niewymagające niecodziennych zdolności kulinarnych potrawy oraz te bardziej skomplikowane. To sprawia, że praktycznie każdy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie. Potrawy nie wymagają skomplikowanych przyrządów kuchennych, są dostępne dla każdego. Wszystkie składniki są dostępne w naszym kraju, to olbrzymi plus.

Rewolucja w kuchni wegańskiej i nie tylko. 

Marta Dymek odkrywa przed nami nowe smaki, nowe rozwiązania. Jej książka to niesamowita publikacja kulinarna, bardzo rewolucyjna i przełomowa. Książka gwarantuje liczne, pełne radości chwile spędzone w kuchni i bardzo miłą degustację przygotowanych potraw. Korzystając z przepisów zamieszczonych w tej książce z pewnością wywrzemy wielkie wrażenie na naszych bliskich oraz znajomych, których poczęstujemy naszymi potrawami.

Książek o inwazji z kosmosu na naszą biedną planetę napisano już niezliczone ilości. Były mniej lub bardziej udane, ale wszystkie łączyło wyjątkowo sugestywnie opisane zarówno lądowanie obcych, jak i późniejsza eksterminacja ludzkości. Czytając kolejne pozycje, pasujące do tego schematu, miałem wątpliwości czy powieść „Piąta fala”, dzieło amerykańskiego pisarza Ricka Yancey’a nie będzie go powielać. Spotkało mnie miłe zaskoczenie, bo nie uświadczyłem w niej potężnych statków kosmicznych zawisających nad ziemskimi miastami, przecinających niebo smug laserowych strzałów, a podejście do kwestii inwazji jest nowatorskie i dotychczas niespotykane.

Ludzkość eliminowana falami.

Inwazja, jaką funduje nam Yancey przebiega następującymi po sobie falami, a obcy chcą się nas pozbyć, minimalizując zniszczenia samej planety. Pierwsza fala była gwałtownym i potężnym impulsem elektromagnetycznym, pogrążającym Ziemię w całkowitej ciemności oraz niszczącym sieci energetyczne i wszystkie urządzenia elektryczne. Zginęły miliony ludzi, ale był to dopiero początek. Kolejna fala to tsunami i powodzie zabijające tym razem ponad 3 miliardy Ziemian, a trzeci atak z wykorzystaniem mutacji wirusa Ebola unicestwił prawie 100 procent z tych, którzy przetrwali dwa poprzednie. W czwartej fali już bardziej precyzyjnej rozpoczęto eliminację również tych nielicznych niedobitków. Tego zdecydowanie nie było jeszcze w żadnej książce i jest to jeden z najmocniejszych punktów „Piątej fali”. Fabuła toczy się wokół dwojga głównych bohaterów, Cassie, zbuntowanej nastolatki, która za wszelką cenę chce odnaleźć swojego brata oraz tajemniczego Evana, postaci tak niejednoznacznej, że lepiej samemu się z nią zapoznać, sięgając po książkę.

Dobra lektura nie tylko dla nastolatków.

Przeglądając zapowiedzi prasowe, można odnieść mylne wrażenie, że jest to typowa powieść dla młodszego czytelnika. Jednak wydarzenia przedstawione w wyjątkowo interesujący i nietuzinkowy sposób, sprawiają, że można po nią sięgnąć praktycznie w każdym wieku. Styl autora jest lekki, naturalny i całkowicie niewymuszony, postacie mocno zarysowane, wyraziste, ale bez żadnych nadnaturalnych cech. „Piąta fala” to doskonała lektura, opowieść o poszukiwaniu swojej wewnętrznej siły, koniecznej do przetrwania w tym niegościnnym świecie na przekór wszystkim przeciwnościom losu.

   Książka  Carole Matthews „Klub miłośniczek czekolady”  jest powieścią obyczajową o losach czterech kobiet różniących się od siebie pochodzeniem i statusem społecznym, ale połączonych głęboką przyjaźnią i uzależnieniem od czekolady. W momentach w których pojawiają się trudne problemy życiowe, kiedy jest się na zakręcie, zawsze warto sięgnąć po tabliczkę czekolady, bo jest ona dobra na wszystko

  Autorka Carole Matthews z pochodzenia jest Brytyjką. Na wyspach jest bardzo popularną autorką powieści obyczajowych i romansów. Opublikowała do tej pory 29 powieści, które były wydane w 31 krajach. Jej powieści są naładowane dużą dawką humoru. Powieść ” Klub miłośniczek czekolady” w Anglii ukazała się w roku 2007, zaś w Polsce po raz pierwszy została wydana w 2011 roku.

Treść książki.

   Główną bohaterką powieści jest młoda kobieta Lucy Lombard, która jest uzależniona od czekolady. Jej trzy najlepsze przyjaciółki: Chantal, Autuum i Nadia też podzielają miłość do czekolady. To właśnie one tworzą tytułowy klub miłośniczek tego produktu. Na hasło sms-owe „pogotowie czekoladowe”, wysłane przez którąkolwiek z kobiet, spotykają się one w kafejce ” Czekoladowe niebo”, aby pomagać sobie w rozwiązywaniu życiowych problemów. A tych żadnej z nich nie brakuje. Lucy mimo wielu obietnic jest zdradzana przez partnera życiowego Marcusa. Nadia ma czteroletniego synka Lewisa i męża uzależnionego od hazardu oraz wielkie długi. Najmniej problemów ma Chantal, która finansowo jest zabezpieczona, ale oziębłość i pracoholizm męża zmuszają ją do zdrad. Autuum ma brata narkomana z którym nie może sobie poradzić, chociaż na co dzień pracuje z ludźmi uzależnionymi.Życie tych czterech kobiet jest pełne problemów, ale przyjaźń i miłość do czekolady potrafią podchodzić do nich z dużą dawką humoru. Czy kobietom uda się rozwiązać wszystkie problemy? Jak postępować w trudnych sytuacjach, aby było nam łatwiej je rozwiązać? Jak potoczy się życie każdej z tych kobiet? Dlaczego prawdziwa przyjaźń pozwala przetrwać wiele i jest tak ważna? I wreszcie dlaczego czekolada jest dobra na wszystko? Odpowiedzi na te i inne pytania poznamy czytając książkę ” Klub miłośniczek czekolady”

   Książka jest łatwa i przyjemna w czytaniu, chociaż nie wszystkie sytuacje są humorystyczne, niektóre wręcz prowokują do łez.Jest ona przeznaczona dla kobiet i to właściwie w każdym wieku. Pozwala uprzyjemnić czas w długie wieczory, a myślę że całkiem przyjemnie czyta się ją do poduszki. Ukazały się też dwie następne części dalszych losów głównych bohaterek powieści.